Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieslaw. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Wieslaw. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 1 września 2013

Przemówienie Ignacego Logi - Sowińskiego


Wraz ze śmiercią Władysława Gomułki — „Wiesła­wa” odeszła jakby cała epoka, ale polski ruch robotniczy, który wydał ze swego łona takich ludzi, jak Lud­wik Waryński, Julian Marchlewski i Władysław Gomułka — jest ruchem płodnym i niezwyciężonym. Stu­letnie tradycje tego ruchu są trwałe i piękne, wzbogacają o nowe twórcze idee najlepsze umysły polskiej klasy robotniczej i polskiego narodu. Ich kontynuatorami pozostaje nasza partia — Polska Zjednoczona Par­tia Robotnicza i nowe pokolenia polskich komunistów.

Od najwcześniejszych lat młodości Władysław Go­mułka związał swe życie z rewolucyjnym ruchem robotniczym Polski. Syn polskiej klasy robotniczej, do śmierci pozostał wierny walce o interesy całego narodu polskiego, walce o niepodległość, najwyższe wartości, jakie stanowią sprawiedliwość społeczną i pokój. Trwał wśród narodu przez całe trudne życie, w złej i dobrej doli był żarliwym rzecznikiem jego tęsknot i nadziei. Życie miał twarde i trudne. Czuły na krzywdę ludzką i ból, których sam wiele doświadczył, niejednokrotnie nadstawiał za innych twardy kark, którego ugiąć nie umiał, zawsze pryncypialny i nieustępliwy.

Los nie szczędził Mu zawodów, ludzie nie poskąpili krzywd, niemniej zawsze interesy narodu i Polski, in­teresy klasy robotniczej i socjalizmu przedkładał po­nad swe krzywdy osobiste, nigdy nie powracał do tego, co go spotkało. Cały wysiłek i energię skupiał wyłącz­nie na tym, co powinno służyć wielkim nadrzędnym celom — Polsce i socjalizmowi, potrzebom klasy robot­niczej, partii, narodu i państwa.

Kiedy przed kilkoma dniami żegnał się z nami, roz­stawał się z partią, powiedział mi: Ja już odchodzę i wszystkie trudne problemy partia będzie rozwiązywać bez mojego udziału, ale przecież znacznie trudniej nam było zaczynać wielką walkę o sprawiedliwość społeczną, a przede wszystkim prowadzić walkę o niepodległość, a potem kłaść podwaliny pod gmach Polski Ludowej.

Człowiek nie rodzi się i nie zaczyna życia dwa razy, ale gdyby tak było, poszedłbym tą samą drogą. W jed­ności z całą partią, razem z nią podążajcie i nigdy nie zbaczajcie z raz obranej drogi.

Dzięki wytrwałości charakteru i silnej woli oraz wie­rze w słuszność sprawy, której służył bez reszty, oraz własną pracą doszedł do tego, co w życiu osiągnął. Po­trafił wznieść się ponad przemijające konflikty, ponad ciężkie przeżycia osobiste, należał do tych, którzy nie dadzą się złamać i przygiąć do ziemi.

W sprawach wielkich i małych, w dobrym i złym, w przezwyciężaniu trudności wewnętrznych i ze­wnętrznych — zawsze pozostawał sobą. Był autentycz­ny i prostolinijny w życiu i walce. Na swej trudnej drodze w dwudziestoleciu międzywojennym „nieraz smakował gorzko na tej ziemi od innej droższej — wię­zienny chleb”, a potem przyszło przeżyć dramat klęski wrześniowej.

Władysław Gomułka, natychmiast po wyjściu z wię­zienia w Sieradzu nad Wartą, a raczej wyrwaniu się z celi więziennej, w nocy z 1 na 2 września 1939 r. gdzie odbywał siedmioletni wyrok za działalność w KPP i klasowych związkach zawodowych, pierwsze kroki skierował prosto do RKU. Postanowił zaciągnąć się w szeregi Wojska Polskiego i z bronią w ręku pod­jąć walkę z nawałą hitlerowską.

„Wiesław” w okresie okupacji niemieckiej, aby wypełnić treścią walki zbrojnej hasło strategiczne PPR - frontu narodowego, podejmuje w imieniu KC partii i Gwardii Ludowej rozmowy z przedstawicielami Delegatury Krajowej rządu emigracyjnego i Komendy Głównej Armii Krajowej w sprawie zawarcia umowy wojskowej między obu stronami. Chodziło o podjęcie wspólnych działań bojowych w takim zakresie, jak na to będą pozwalały posiadane środki, rozmiar zjedno­czonych sił oraz tak, jak wymagać tego będzie potrze­ba przyspieszenia klęski militarnej Niemiec i koniecz­ność samoobrony narodu. Propozycje nie zostały przy­jęte, niemniej „Wiesław” nigdy nie dzielił żołnierskich czynów zbrojnych i przelanej serdecznej bratniej krwi w walce o niepodległość Ojczyzny.

Wielkie idee programowe rodziły się najpierw w nim samym, tak jak pisał Władysław Broniewski: „żebym wiersz napisał, pierw musi wiersz we mnie żyć, żebym go wykołysał...”. Tak właśnie powstała spod „Wiesława” pióra deklaracja programowa PPR „O co walczy­my?" — drogowskaz dla narodu w dążeniu do niepod­ległości i Polski Ludowej, określający wielkie cele na­rodowe i klasowe na całe pokolenia. On też był inicja­torem i twórcą Krajowej Rady Narodowej, opartej na siłach lewicy polskiej, skupionej w demokratycznym froncie narodowym.

Nasz „Wiesław” w okresie walki o wyzwolenie spo­łeczne i narodowe rozwinął się w wielkiego stratega i ideologa, wielkiego przywódcę naszej partii. Swą my­ślą i pracą wniósł nowe wartości, łączące teorię z prak­tyką w procesie budownictwa nowego ładu społeczne­go, wzbogacając tym marksizm-leninizm. W teorii i praktyce budownictwa socjalizmu w Polsce Włady­sław Gomułka poszukiwał najbardziej właściwych, zgodnych z narodowymi uwarunkowaniami dróg i spo­sobów stosowania uniwersalnych zasad przechodzenia od kapitalizmu do socjalizmu. Głosił, że w naszych pol­skich warunkach system władzy demokracji ludowej był i jest w celach i dążeniach, w swej treści rewolu­cyjnej i formie narodowej niczym innym, jak specy­ficzną odmianą dyktatury proletariatu.

Obecne pokolenia oraz wszystkie następne młode formacje komunistów polskich powracać będą z wielką uwagą do całego dorobku, jaki pozostawił po sobie Władysław Gomułka.

„Wiesław” pozostawił obecnemu i przyszłym poko­leniom swą dalekosiężną myśl poszukiwania nowych dróg rozwojowych. Stworzył niezrównany wzorzec oso­bistej skromności, a jednocześnie nieugiętej pryncypialności rewolucyjnej. Był wzorem wielkoduszności w zaangażowaniu ideowym, wzorem prawości, praco­witości i czysto ludzkiej uczciwości.

Z Jego imieniem związane jest wydobycie Polski, przy olbrzymim wysiłku całego narodu, z przepaści, w jakiej znalazła się po klęsce wrześniowej w 1939 r. Z Jego też imieniem związane jest wyzwolenie spo­łeczne milionowych mas ludu pracującego i zabezpie­czenie ich przed głodem, bezrobociem, nędzą i bez­domnością.

Władysław Gomułka pozostanie też w historii na­szego narodu nie tylko jako mądry przewodnik w trud­nym procesie budowy nowego ustroju. Był on równo­cześnie rzecznikiem nowego geograficznego ukształto­wania Polski. Z imieniem Jego na zawsze pozostanie związany powrót Polski nad Odrę, Nysę Łużycką i Bał­tyk. Jako minister ziem odzyskanych otworzył szero­kie możliwości rozwoju tych ziem, w chwili wyzwole­nia ziejących pustką i zgliszczami. Walczył potem wy­trwale o pełne, jednostronne uznanie międzynaro­dowe polskości tych ziem — ukoronowane po Poczdamie i Zgorzelcu historycznym dokumentem warszaw­skim z 1970 r. Jako wielki realista wiedział, rozumiał, był świadom, że bezpieczeństwo nowej Ludowej Polski wymaga silniejszych politycznych zabezpieczeń. Był i pozostał do ostatnich dni swej działalności najwier­niejszym rzecznikiem sojuszu ze Związkiem Radziec­kim i wszystkimi innymi bratnimi państwami socjali­stycznymi.

Aby sojusz był niezłomny, starał się go wzmocnić powiązaniami gospodarczymi, zabiegał także o umoc­nienie sił zbrojnych ludowego Wojska Polskiego i Ukła­du Warszawskiego. Równocześnie zaś wytrwale dzia­łał na rzecz międzynarodowego rozbrojenia, będąc mię­dzy innymi inicjatorem polskich propozycji stworzenia ograniczonych zbrojeń w środkowej Europie, a przed tym inspirując idee tworzenia stref bezatomowych.

Tym, którzy chcieli i chcą nadal zmienić obraz Euro­py Wschodniej i świata, odpowiadał: Nie ma problemu granic, jest tylko sprawa pokoju.

Drogę życiową „Wiesława” znaczyły trudne próby, jednakże w Jego życiu i walce głównymi są przełomo­we dokonania, w które jako wybitny przywódca partii i narodu włożył największy wkład myśli i pracy. One też wyznaczają Jego rolę i miejsce w historii polskiego ruchu robotniczego, w historii Polski.

Odszedł od nas wybitny mąż stanu naszych czasów. Odszedł legendarny „Wiesław” — największy polski przywódca ruchu oporu i walki o niepodległość, socja­lizm i pokój.

Żegnamy wielkiego Polaka, patriotę i internacjonali­stę. Pierwszego Budowniczego Polski Ludowej. Dziś w głębokiej narodowej zadumie nad przyszłym losem Polski Ludowej, kiedy partia nasza, klasa robotnicza i milionowe rzesze ludu pracującego miast i wsi sku­piają uwagę nad życiem i dokonaniami Towarzysza „Wiesława”, cisną się nieodparcie na usta słowa Nor­wida:

„Nie tylko przyszłość wieczna jest — nie tylko!
I przeszłość, owszem, wieczności jest dobą:
Co stało się już, nie odstanie chwilką...
Wróci Ideą, nie powróci sobą”.

My, Twoi druhowie i towarzysze, którzy przeszli z Tobą ponad półwiekową drogę, stoimy u Twego gro­bu, Towarzyszu „Wiesławie”, świadomi Twego testa­mentu, jaki wryty jest w nasze mózgi i serca, i na po­żegnanie mówimy Ci, że nie ma sprawy ważniejszej, jak utrzymanie dzieła, do którego Twój wielki politycz­ny talent wniósł tak wiele.

Polski i międzynarodowy ruch robotniczy poniósł wielką stratę. W niewysłowionym bólu i żalu jednoczą się z nami — Polakami — ludzie dobrej woli na świecie, którzy w socjalistycznej Polsce słusznie upatrują ważne ogniwo pokoju.

Cześć Jego pamięci!

Łączymy się z Tobą, droga Zofio — najwierniejsza towarzyszko życia, walki i pracy „Wiesława” - w niewysłowionym bólu i nieutulonym żalu. Jesteśmy z To­bą, drogi Ryszardzie, i Twoją rodziną. Zawsze byliśmy i będziemy z Wami.


„Trybuna Ludu”, 7 IX 1982 r.

Przemówienie Kazimierza Barcikowskiego Członka Biura Politycznego, Sekretarza KC PZPR, wygłoszone na Powązkach w Warszawie 6 września 1982 r.

Z głębokim szacunkiem chylimy głowy nad trumną towarzysza Władysława Gomułki „Wiesława”. Skoń­czyło się życie człowieka i męża stanu. Towarzysz „Wiesław” przeszedł we władanie historii, która we­dług swoich miar, wolna od politycznych namiętności współczesnych, oceniać będzie jego osobistą rolę i wkład w kształtowanie dziejów Polski. Nie ulega wątpliwości że zajmie w nich poczesne miejsce wielkiego Polaka i wybitnego działacza robotniczego polskiej, ludowej państwowości.

W historii naszej partit i ruchu robotniczego pozo­stanie jako przywódca o żarliwej ideowości i niezłom­nym charakterze, jako człowiek nieposzlakowanie uczciwy i wierny ideałom patrioty i komunisty. Z tych ideałów czerpał energię i upór w dążeniu do celu, su­rowość wymagań wobec siebie i innych w walce o in­teresy robotników i ludzi pracy, o dobro Polski Ludo­wej. Świadom swej wielkiej odpowiedzialności wobec klasy robotniczej i narodu nigdy się od niej nie uchylał ani jej unikał. Mógł błądzić, ale nigdy nie działał wbrew swoim najgłębszym przekonaniom. Dawało mu to wielką siłę moralną pozwalającą przejść z godnością jakże często dramatyczną drogę życiową polskiego rewolucjonisty, a następnie działacza państwowego.

Syn biednej podkarpackiej wsi wcześnie zostaje ro­botnikiem, działaczem związkowym, a następnie dzia­łaczem Komunistycznej Partii Polski. Raniony przez policję, skazany na sanacyjne więzienie wyszedł z jego murów z wybuchem wojny 1939 r. Uczestniczy w two­rzeniu podziemnej Polskiej Partii Robotniczej i oddzia­łów Gwardii Ludowej. Zostaje sekretarzem Warszaw­skiego Komitetu, następnie obejmuje funkcję sekreta­rza generalnego KC PPR. Po powołaniu Polskiego Ko­mitetu Wyzwolenia Narodowego kieruje pracą Polskiej Partii Robotniczej na wyzwolonych terenach.

Jako sekretarz generalny partii, wicepremier i mi­nister ziem odzyskanych przewodzi w budowie zrębów ludowej państwowości, w walce z wrogim podziemiem - we wcielaniu w życie reformy rolnej, upaństwowieniu przemysłu, odbudowie kraju i zagospodarowaniu Ziem Odzyskanych.

Pod niesłusznym zarzutem prawicowo-nacjonalistycznego odchylenia zostaje w 1948 r. odsunięty od funk­cji partyjnych i państwowych, a później aresztowany. Na październikowym posiedzeniu KC PZPR w 1956 r. zostają mu powierzone obowiązki I sekretarza KC. Od­grywa zasadniczą i bezspornie pierwszoplanową rolę w przezwyciężaniu kryzysu 1956 r. i w likwidacji za­istniałych wypaczeń. Kieruje partią w latach sześć­dziesiątych. Odchodzi z funkcji I sekretarza KC w na­stępstwie tragicznych wydarzeń na Wybrzeżu w grud­niu 1970 r. Ostatnie 12 lat pozostaje na emeryturze, bacznie obserwując wszystko, co dzieje się w kraju, ciężko przeżywając trudności partii i ludowego pań­stwa.

Za tymi sucho podanymi faktami kryje się ogrom przeżyć osobistych i tytanicznej wręcz pracy Włady­sława Gomułki. Mógł to wszystko przejść bez załama­nia tylko człowiek głęboko ideowy, o sile wewnętrznej mocarza. W Jego bogatej spuściźnie są sprawy po dziś dzień i na przyszłość zachowujące wartość niezaprzeczalną dla naszej partii i dla narodu.

Władysław Gomułka wyrastał i kształtował się w polskim ruchu robotniczym. Doskonale znał i bardzo trzeźwo oceniał jego doświadczenia. Świadom był roli i odpowiedzialności, jaką rozwój wydarzeń histo­rycznych wyznacza ruchowi robotniczemu w Polsce. Stąd wyprowadzał myśli, które legły u podstaw dekla­racji PPR „O co walczymy?”. Ich istota sprowadzała się do łączenia walki o wyzwolenie narodowe z walką o cele społeczne rewolucji. W imię osiągnięcia tych ce­lów będzie uporczywie dążył, by robotnicza partia zdo­była poparcie swej klasy i ludzi pracy, aby budowała sojusz z PPS, z ludowcami i demokratami oraz poszu­kiwała płaszczyzny wspólnego działania z innymi si­łami społecznymi.

Na tym gruncie w czasie okupacji zrodziła się kon­cepcja polityczna Krajowej Rady Narodowej, poszuki­wanie szerokiego porozumienia w walce o niepodległość. Te usiłowania zostały odrzucone przez potencjalnych parterów, ale pozostał fakt inicjatywy jako wyraz dalekosiężnej myśli politycznej ówczesnej PPR. Myśl o zdobywaniu zrozumienia powróci w jego działalności po wojnie w formie hasła budowy masowej PPR, w stworzeniu jednolitego frontu z PPS. w dążeniu do pozyskania szerokiego poparcia społecznego dla odbu­dowy kraju. Trzeba pamiętać, że działo się to w okresie walki zbrojnej z reakcyjnym podziemiem i opozy­cyjnej działalności PSL Mimo głębokich podziałów społeczeństwa wytrwale szukał możliwości porozumie­nia. Nieugięty wobec wrogów, jednocześnie ostrzegał przed sekciarstwem we własnych szeregach.

Władysław Gomułka przywiązywał zasadniczą wa­gę — z przyczyn ideowych i politycznych — do ułoże­nia sojuszniczych stosunków Polski ze Związkiem Radzieckim. Widział w tym międzynarodowe interesy ru­chu robotniczego i gwarancje interesów Polski. Zapew­nienie suwerenności Polski Ludowej i bezpieczeństwa jej granic upatrywał w sojuszu ze Związkiem Radziec­kim i rzetelnym wypełnianiu naszych zobowiązań wynikających z tego sojuszu. Odegrał wielką rolę w kształ­towaniu jedynej realistycznej koncepcji międzynarodo­wej pozycji Polski.

Władysław Gomułka z najwyższą odpowiedzialnością odnosił się do zespalania Ziem Odzyskanych z Macie­rzą, do zabezpieczenia polskiego stanu posiadania nad Odrą i Nysą. Objął osobiście kierownictwo Ministerstwa Ziem Odzyskanych, nadając w ten sposób najwyższą rangę zagospodarowaniu tych ziem. Ich zasiedlenie i zagospodarowanie w niezwykle krótkim czasie jest naj­wyższym świadectwem żywotności narodu i prężności młodego ludowego państwa.

Z właściwą sobie pryncypialnością i uporem praco­wał nad międzynarodowym uznaniem zachodniej gra­nicy Polski. Jest Jego niewątpliwą zasługą doprowa­dzenie w 1970 r. do zawarcia układów z RFN i stworze­nia podstaw traktatowych międzynarodowego uznania naszej zachodniej granicy. Fakt to doniosły i tylko lu­dzie ślepi na najżywotniejsze interesy własnego narodu mogą tego nie doceniać.

W działalności międzynarodowej niezmiennie kiero­wał się przekonaniem, że przyszłość Polski i sił postę­pu w świecie wymagają trwałego pokoju. Był cenio­nym przywódcą w światowym ruchu robotniczym, sza­nowanym partnerem w stosunkach międzynarodowych. Świadectwem tego są kondolencje płynące od przyja­ciół, a w prasie światowej liczne wspomnienia o roli, jaką odegrał.

Wiele sprzecznych ocen w przeszłości i dzisiaj jeszcze budzi polityka gospodarcza prowadzona pod jego kierownictwem w końcu lat sześćdziesiątych. W świetle naszej obecnej sytuacji trzeba przywrócić właściwą wartość jego obawom i przestrogom przed zadłużaniem się w krajach kapitalistycznych i przejadaniem kredytów, jego trosce o utrzymanie równowagi rynkowej oraz powściągliwości w rozwoju inwestycji. Mimo ostrożności inwestycyjnej wszystkie nowe zakłady dziś pracujące na zaopatrzenie rolnictwa, a w tym nawozo­we, poza Policami, zostały zbudowane lub rozpoczęte właśnie w latach sześćdziesiątych. Wówczas też rozpoczęto budowę zagłębia miedziowego oraz kopalnictwo siarki. Wiele potocznych ocen tego okresu wymagać będzie dalszych analiz, weryfikacji i wyważenia, by prawdzie historycznej uczynić zadość.

Władysław Gomułka był człowiekiem pryncypial­nym, surowych, twardych zasad. Wiedzę zdobywał samodzielnie w jakże trudnym życiu. Był pragmatycznym realistą we wszystkich swoich działaniach. Nie miał w sobie ni krzty tej wielkopańskości bez pokrycia, o którą tak u nas łatwo. Według swoich miar oceniał ludzi i wpływał na kształtowanie się postaw i ideowo-moralny stan partii. Jeśli nawet nie wszyscy mieścili się w tych wymiarach, to wzorzec był szeroko znany i szanowany. Wiele z jego poglądów na partię i zasady jej życia wewnętrznego jest dzisiaj partii potrzebne.

Tak jak każdy działacz nawet najwyższej miary, był Władysław Gomułka człowiekiem swoich czasów. Były to czasy walki ruchu robotniczego o władzę, o należną klasie robotniczej pozycję przodującej siły w życiu społecznym i państwowym. Były to czasy bezwzględnej walki o wyzwolenie Polski spod okupacji hitlerowskiej i przejścia do rewolucji społecznej. Były to czasy two­rzenia zrębów ludowej państwowości i kształtów nowej Polski w ostrej walce z siłami reakcji, były to cza­sy kładzenia podwalin pod rozwój gospodarczy Polski. Dokonywały się w tych czasach przemiany społeczne na miarę epoki i otwierały się w przyspieszonym tempie problemy należące już do nowych czasów. Nie za­wsze potrafił dostrzec je w porę. Dodajmy jednak, te wiele tych nowych problemów i później nie znalazło rozwiązania.

Władysław Gomułka w swej służbie partii, klasie ro­botniczej, narodowi położył zasługi wiekopomne. Żyć będzie w naszej i potomnych pamięci. Historia odda Mu sprawiedliwość.

W imieniu kierownictwa partii składam wyrazy głę­bokiego współczucia i żalu rodzinie i bliskim Władysława Gomułki.


„Trybuna Ludu”, 7 IX 1982 r.

poniedziałek, 18 marca 2013

Nadszedł moment utworzenia rządu tymczasowego.


Wywiad dla „Rzeczypospolitej”, opublikowany 7 grudnia 1944 r.

Na zadane mi przez Szanowną Redakcję pytanie, jak się zapatruję na sprawę przekształcenia PKWN w Rząd Tymcza­sowy, odpowiadam, co następuje.

W manifeście do narodu polskiego, ogłoszonym w Warsza­wie w połowie grudnia 1943 r. przez organizacje społeczno-polityczne i wojskowe, w którym podpisane pod manifestem, organizacje postawiły konieczność powołania politycznego przedstawicielstwa narodu w postaci Krajowej Rady Naro­dowej, zawarte jest następujące zdanie (cytuję z pamięci): „Krajowa Rada Narodowa powoła w momencie do tego doj­rzałym Rząd Tymczasowy złożony z najlepszych synów obozu demokracji polskiej”.

Jak wiadomo, wspomniany manifest podpisany jest również przez Polską Partię Robotniczą. Powstaje pytanie: Czy mo­ment obecny należy uważać za dostatecznie dojrzały do po­wołania Rządu Tymczasowego, którego idea wysunięta została właśnie rok temu wstecz? Uważam, że tak.

W momencie gdy Krajowa Rada Narodowa dzięki wyzwo­leńczym działaniom wojennym Armii Czerwonej powołała do życia na pogranicznych ziemiach polskich, w wyzwolonym spod okupacji niemieckiej Chełmie, Polski Komitet Wyzwole­nia Narodowego działający na prawach władzy wykonawczej narodu polskiego, nie było warunków na to, aby tworzyć Rząd Tymczasowy. Nie mogło być wówczas dostatecznych sprawdzianów, jak się ustosunkuje naród polski do linii po­litycznej nakreślonej przez KRN, nie wiadomo było, na ile zdolne są siły demokracji polskiej sprostać olbrzymim zada­niom budowy nowej państwowości polskiej. Trzeba było pew­nego czasu na to, aby dopiero na podstawie praktycznych doświadczeń podejmować decyzje o zasadniczym znaczeniu. Moim zdaniem nie bez wpływu na to, że wówczas został utworzony PKWN, a nie Rząd Tymczasowy, pozostaje i ten fakt, że Krajowa Rada Narodowa w ówczesnym okresie uwa­żała, że wobec nowej sytuacji, jaka powstała dla narodu pol­skiego w związku z rozpoczęciem przez Armię Czerwoną i Wojsko Polskie działań wojennych o wyzwolenie spod krwa­wego jarzma okupacji hitlerowskiej naszej Ojczyzny, ulegnie zmianie polityka tzw. rządu polskiego w Londynie, przede wszystkim, w kierunku stworzenia warunków dla nawiązania bliskich i przyjacielskich stosunków ze Związkiem Radziec­kim, jak też zostaną zaniechane i potępione próby restauracji rządów sanacji w odradzającej się Polsce. Krajowa Rada Na­rodowa mogła uważać, że takie ewentualne zmiany linii po­litycznej londyńskich emigrantów umożliwią powołanie Rządu Tymczasowego w Polsce, złożonego z przedstawicieli PKWN i demokratycznych elementów emigracji londyńskiej.

Obecnie, po blisko pięciomiesięcznym doświadczeniu i re­zultatach pracy PKWN, zaistniała zupełnie nowa sytuacja, pozwalająca na powołanie Narodowego Rządu Tymczasowego jako jedynej władzy dla całego narodu polskiego.

Osiągnięcia pracy PKWN są naprawdę wielkie. Nie zakry­wając oczu na niedostatki istniejące w naszym, życiu pań­stwowym i uznając potrzebę zdrowej i twórczej krytyki wszystkiego, co jest złe w budującej się Polsce demokra­tycznej, widzieć i właściwie ocenić należy wielki dorobek pracy PKWN dla narodu polskiego i budującej się nowej, demokratycznej państwowości. Dorobek ten wyraża się w tym, że:

1.    PKWN zdołał zmontować aparat administracyjny pań­stwowości polskiej.
2.   PKWN rozbudował siłę zbrojną narodu polskiego — ten najważniejszy dla wszystkich Polaków jęczących jeszcze pod butem okupanta niemieckiego czynnik ich wyzwolenia i naj­ważniejszy dla całego narodu czynnik budowy odrodzonej, wielkiej i silnej Polski demokratycznej. Wystarczy wskazać na taki fakt, że siła ognia Wojska Polskiego, ilość tanków, broni maszynowej itp. jest o wiele większa aniżeli armii pol­skiej istniejącej do 1939 r.
3.  PKWN potrafił uruchomić szkolnictwo polskie i odrodzić nasze życie kulturalne. Już dzisiaj pobiera naukę w szkołach polskich na wyzwolonym terytorium około miliona dzieci i młodzieży.
4.  PKWN wkroczył na drogę przebudowy społecznej Polski, co w pierwszym rzędzie wyraża się w akcji przeprowadzania reformy rolnej, znajdującej się na wyzwolonych terenach w stadium końcowym.
5. PKWN włożył olbrzymią pracę dla uruchomienia prze­mysłu, kompletnie nieraz zniszczonego przez działania wo­jenne i rabunek okupanta. Rezultaty tej pracy zaczynają występować coraz bardziej widocznie, a niektóre gałęzie prze­mysłu (nafta, cukrownie, garbarstwo i inne) pracują już względnie normalnie.
6.  PKWN daleko posunął proces organizacji sądownictwa polskiego i przyjął słuszne środki dla izolacji od społeczeń­stwa polskiego elementów obcych i wrogich. Dowodem tego — akcja przeciwko volksdeutschom, proces i stracenie zbirów hitlerowskich na Majdanku itp.
7.  PKWN stworzył warunki dla szerokiego rozwoju życia politycznego i społecznego wszystkich stronnictw i ugrupo­wań demokratycznych, czego wyrazem chociażby rozwój prasy demokratycznej (w samym Lublinie trzy dzienniki i kilka tygodników różnych partii i związków), wielkie zjazdy de­legatów stronnictw politycznych, związków zawodowych, sto­warzyszeń spółdzielczych itp.
8.  PKWN swoją rozumną polityką doprowadził do dobro­sąsiedzkich stosunków narodu polskiego ze Związkiem Ra­dzieckim i przez to samo stworzył trwałe podstawy gwaran­tujące Polsce siłę, wielkość i rozwój, co z kolei zapewni nam na przyszłość należne miejsce wśród narodów świata.

To, a są to tylko najważniejsze osiągnięcia, zjednało dla PKWN i KRN opinię olbrzymiej większości społeczeństwa. Nie należy zapominać, że cała praca PKWN była i jest jeszcze prowadzona w warunkach wściekłego sabotażu reakcji, która się nie zawahała nawet przed użyciem zbrodniczych środków terroru wobec twórców nowej, demokratycznej rzeczywistości polskiej.

Pięciomiesięczny okres pracy dowiódł również, że obóz demokracji polskiej, będący fundamentem PKWN i KRN, zdał egzamin w najtrudniejszych chwilach, rozszerzył swoją bazę masową, okrzepł ideologicznie. Wokół tego obozu, wokół czterech stronnictw demokratycznych skupia się dzisiaj cały naród polski.

Na tle osiągnięć PKWN i stosunku do niego społeczeństwa, jak też na tle szybkiego rozrostu stronnictw demokratycznych w Polsce zaistniał i zaistnieć musiał głęboki, śmiertelny kryzys w łonie londyńskich emigrantów, który uwypuklił się w odej­ściu p. Mikołajczyka z tzw. rządu emigracyjnego w Londynie. Pan Arciszewski z ramienia WRN, skupiającego grupkę agen­tów sanacyjnych w szeregach robotniczych i inteligencji pracującej, kryzysu tego nie zażegna, a tylko jeszcze bardziej pogłębi. Dzisiaj zaistniała już taka sytuacja, że emigrantami londyńskimi naród polski przestał się interesować.

Wszystkie te fakty składają się na to, że w narodzie pol­skim nurtuje żądanie przekształcenia PKWN w Rząd Tym­czasowy. Polska Partia Robotnicza żądanie to uważa za słusz­ne i udzieli mu całkowitego poparcia swych licznych szeregów organizacyjnych.

WIESŁAW

„Rzeczpospolita", 7 XII1944, nr 123.

Zadania Partii w zakresie organizacji siły zbrojnej odrodzonej Polski.

Referat wygłoszony na naradzie partyjnej w Lublinie 13 listopada 1944 r.

W deklaracji programowej naszej partii, opracowanej i wy­danej przeszło rok temu jeszcze, partia nasza określiła, o jaką Polskę walczymy, jaka Polska powinna powstać na gruzach niemieckiej okupacji. Partia nasza przez cały czas okupacji niemieckiej wysuwała hasło walki o Polskę demokratyczną i o taką Polskę walczyła.

W orędziu do narodu polskiego, wydanym przez Krajową Radę Narodową w styczniu br., na czoło zadań narodu posta­wiona została walka z okupantem, zjednoczenie, .do tej walki wszystkich sił narodu i po osiągnięciu, zwycięstwa — budowa Polski demokratycznej.

W Manifeście Polskiego Komitetu Wyzwolenia Narodowego, wydanym w lipcu br., Manifeście, który stał się polityczną platformą współpracy wszystkich wchodzących w skład PKWN stronnictw i ugrupowań, i jako taki był i jest wyrazem zdro­wego, demokratycznego kompromisu międzypartyjnego, wal­ka o wyzwolenie całego narodu polskiego spod niemiecko-faszystowskiego jarzma i walka, o odbudowę wolnej, demokratycznej Polski zajmuje naczelne, dominujące miejsce.

Na gruncie walki o Polskę demokratyczną stanęła więc nie tylko nasza partia, ale również wszystkie inne ugrupowania polityczne narodu, z ducha swojego i dążeń społecznych de­mokratyczne, reprezentujące Polskę przyszłości. Dążenie do Polski demokratycznej jest tak powszechne i głębokie w na­rodzie polskim, że nie znajdzie się u nas, nie znajdzie się w Polsce ugrupowanie, które by się otwarcie przeciwstawiło temu powszechnemu prądowi.

Hasło Polski demokratycznej podjęte zostało nawet przez najzagorzalszych przeciwników demokracji. Sanacyjno-ozono­wy rząd emigracyjny wszem i wobec głosi, że dąży do Polski demokratycznej. Emigracyjni wodzireje sanacyjno-faszystowskiego kierunku politycznego, który rządził Polską do wrze­śnia 1939 r., nie zająkną się nawet dzisiaj, gdy twierdzą, że Polska przez nich rządzona była Polską demokratyczną, że do takiej Polski zmierzają. Nawet mordercy AK-owscy i NSZ-owscy, którzy zza węgła w skrytobójczy sposób strze­lają do przedstawicieli i działaczy polskiego obozu demokra­tycznego, nie cofają się przed użyciem firmy demokracji dla przykrycia swego reakcyjnego oblicza. Słowem, demokracja stała się tym przysłowiowym koniem trojańskim, którego dosiąść próbują jej najzagorzalsi (przeciwnicy i przy jego po­mocy wjechać do szturmowanej przez nich twierdzy.

Ponieważ demokracja stała się tak modną w środowisku jej przeciwników, ponieważ hasło Polski demokratycznej znaj­duje się dzisiaj na ustach wszystkich, tak zwolenników, jak i przeciwników takiej Polski, koniecznym się staje przepro­wadzenie analizy demokracji Należy wyjaśnić masom pra­cującym i całemu narodowi istotę demokracji, istotę odradza­jącej się na nowych podstawach Polski demokratycznej. Lecz nie tylko całemu narodowi. Pojęcie demokracji jest bardzo często niezrozumiałe nawet wśród szczerych zwolenników Polski demokratycznej, wśród kontrahentów naszej partii, a nawet w naszych własnych szeregach sprawa ta nie została dostatecznie przemyślana i zrozumiana.

Zgodnie z dążeniem najszerszych warstw narodu, na wy­zwolonych ziemiach polskich wspólnym, zjednoczonym wy­siłkiem buduje obóz demokracji polskiej nową, odrodzoną, de­mokratyczną Polskę. Co to znaczy budować Polskę nową, demo­kratyczną Polskę? Jak się to odbywa?

Budować nową, demokratyczną Polskę, budować w ogóle Polskę jako taką musimy zaczynać od budowy nowej, demo­kratycznej państwowości polskiej, demokratycznego aparatu władzy państwowej. Pojęcie Polski i pojęcie jej państwowości, to dwa różne zagadnienia. Polityczne oblicze Polski zależy właśnie od jej państwowości, zależy od tego, w czyich rękach znajduje się aparat państwowy. Polska przedwrześniowa była przecież i naszą Polską, naszą ojczyzną, była Polską niepod­ległą. A przecież takiej Polski .nie chcemy, nie chce przygnia­tająca większość narodu. Naród nie chce takiej Polski dla­tego, że władza w Polsce przed wrześniowej, tj. państwowy aparat, spoczywała w rękach reakcji ozonowo-faszystowskiej, w rękach gnębicieli mas pracujących. Przy istnieniu niepod­ległości narodowej olbrzymia część narodu znajdowała się faktycznie w klasowej niewoli garstki uprzywilejowanych posiadaczy ziemskich, przemysłowych i finansowych. Pań­stwowy aparat niepodległej Polski był narzędziem ucisku większości narodu, służył celom i interesom, uprzywilejowanej mniejszości.

A cóż to jest aparat państwowy, bez którego na obecnym etapie rozwoju historycznego społeczeństw nie może się obchodzić żaden kraj, żaden naród? Na aparat państwowy składa się wiele czynników, z których najważniejsze są: 1) rząd, 2) administracja państwowa, 3) siła zbrojna, 4) sądo­wnictwo i więzienia. Te cztery główne składniki aparatu pań­stwowego wywierają decydujący wpływ na stosunki społeczne każdego kraju. One decydują o politycznym obliczu państwa.

Walka o Polskę demokratyczną jest dzisiaj przede wszyst­kim walką o aparat państwowy. Jeśli mówimy, że nie chcemy powrotu rządów sanacyjno-ozonowych w Polsce, to oznacza, że nie chcemy powrotu całego przedwrześniowego aparatu państwowego, który rządził Polską. Jeśli chcemy naprawdę budować nową, demokratyczną Polskę, to musimy na miejsce starego aparatu państwowego, który był zbudowany pod kątem walki z demokracją i tym duchem przepojony, zorga­nizować nowy, duchem demokracji przesiąknięty aparat pań­stwowy odrodzonej Polski. Dokąd tego nie zrobimy, dotąd nie zbudujemy Polski demokratycznej, dotąd demokracja będzie się zamykać w pustych, pięknie brzmiących hasłach, nie znajdujących pokrycia w rzeczywistości życia.

Nowej, demokratycznej Polski nie można oprzeć na starym aparacie władzy państwowej pod groźbą obalenia demokracji. Polska nie będzie demokratyczna, jeżeli tylko jeden z czynni­ków władzy państwowej zostanie zmieniony. Zmienić trzeba wszystkie kierownicze ogniwa całego starego aparatu pań­stwowego. Nie wystarcza, by w miejsce sanacyjno-ozonowego rządu Polski przed wrześniowej powołać nowy, demokratyczny rząd, jakim jest PKWN. Trzeba obsadzić wszystkie kierow­nicze stanowiska w aparacie administracyjnym państwa, jak też wszystkie ogniwa siły zbrojnej narodu, a również i sądo­wnictwa, ludźmi, którzy wszystkimi nićmi związani są z obo­zem demokracji polskiej, którzy myślą tymi samymi kate­goriami, jakimi myśli rząd demokratyczny. Wówczas dopiero założymy trwałe fundamenty pod naprawdę demokratyczną Polskę, przekreślimy i raz na zawsze usuniemy niebezpie­czeństwo, jakie stale zagraża demokracji ze strony jej wro­gów. A o tym często zapominają niektórzy ludzie i często nie doceniają zagadnienia aparatu państwowego.

Ze wszystkich czterech podstawowych składników aparatu władzy państwowej tylko jeden w całości pozostaje w rękach demokracji, tj. rząd w postaci PKWN. Do pozostałych w więk­szym lub mniejszym stopniu przedostały się elementy wrogie demokracji, elementy, na których opierał się stary reżim Polski sanacyjnej. Stwarza to nie tylko wielkie trudności w pracy dla PKWN, lecz zarazem poważne hamulce, a nawet niebezpieczeństwa w walce i pracy o demokratyzację Polski. Stare, reakcyjne siły Polski przedwrześniowej w walce z de­mokracją nie ograniczają się wyłącznie do walki z zewnątrz, choćby nawet najbardziej zaślepionej i szaleńczej, jaką jest akcja mordów bratobójczych. Równocześnie z walką od ze­wnątrz prowadzą one bardziej niebezpieczną walkę od we­wnątrz w formie różnego rodzaju sabotaży. Do budującego się aparatu państwowości polskiej reakcja pragnie wcisnąć jak najwięcej swoich ludzi, by przy ich pomocy paraliżować pracę demokracji, zamierzenia PKWN. Zadanie to nie jest dla niej tak trudne do przeprowadzenia. Dla kierowania pań­stwem potrzebny jest złożony i precyzyjny aparat. Demo­kracja polska, która nigdy nie była u steru władzy państwo­wej, zwłaszcza od 1926 r., została całkowicie izolowana od sprawowania władzy w jakimkolwiek ogniwie, nie mogła wychować w dostatecznej ilości własnej kadry kierowników i organizatorów władzy państwowej. Takich kierowników i organizatorów posiada reakcja. Przez długie lata swego pa­nowania miała ona wszystkie warunki ku temu, aby kształcić i wychowywać swoją kadrę. Ten fakt ułatwia reakcji prze­pychanie swoich ludzi do różnych ogniw państwowych, zwłaszcza gdy na jakimś ważnym odcinku postawiony przez obóz polskiej demokracji kierownik zatraca czujność i wpada w polityczny kretynizm fachowości. Polsce demokratycznej potrzebni są, i to bardzo potrzebni, fachowcy wszelkiego ro­dzaju. Lecz jeśli fachowiec posiłkuje się swoją umiejętnością dla fachowego szkodnictwa, to takich fachowców Polska nie potrzebuje, takich fachowców należy zamykać pod klucz. Na miejsce takiego fachowca należy raczej postawić dobrego demokratę, dobrego robotnika, chłopa lub inteligenta, chociaż niefachowca i bez doświadczenia na danym odcinku pracy. Jeśli otoczymy opieką takich ludzi, pomożemy im w pracy, będziemy ich uczyć i szkolić, to w krótkim czasie wyrosną z nich pożyteczni i twórczy dla Polski i narodu kierownicy.

Czy partia nasza w dostatecznym stopniu koncentrowała swe wysiłki dla budowy demokratycznego aparatu odrodzonej państwowości polskiej? Niestety, trzeba stwierdzić, że praca nasza była niedostateczna, a szczególnie niedostateczna była na tak ważnym i decydującym odcinku, jak Wojsko Polskie.

Wojsko należy do tych składników państwa, od których zależy jego charakter. Najlepiej rozumiała to reakcja. Nie może być państwo demokratycznym, jeśli niedemokratyczna, reakcyjna jest jego armia. Jak też i odwrotnie. Nie utrzyma się reakcyjne państwo i reakcyjny rząd, jeśli armia zostanie opanowana przez elementy demokratyczne. Armia zawsze była główną polityczną troską reakcji w przedwrześniowej Polsce i ta troska pozostała przez cały czas, włącznie do dnia dzisiejszego. Ściślej mówiąc, reakcja polska troszczyła się nie o armię jako taką, lecz o korpus oficerski. Ten bowiem jako trzon armii jest decydującym w wojsku czynnikiem. Do korpusu oficerskiego Wojska Polskiego niełatwo mógł się dostać człowiek o poglądach politycznych nie odpowiadają­cych sanacyjnemu reżimowi. Tam mogli się znajdować tylko ludzie dobrani, tylko pewni i zaufani zwolennicy rządów sanacyjnych. Oni przede wszystkim mieli możność awansu, z nich składał się zawodowy korpus oficerski. Nie stanowił on, jak tego dowiódł rok 1939, siły Polski, przeciwnie, był on razem z całym sanacyjno-ozonowym reżimem jej słabością i nieszczęściem, lecz za to stanowił ten korpus siłę reakcji. Był w przeszłości i pozostał w dużej mierze po dzień dzisiej­szy fundamentem jej siły. Na nim buduje reakcja polska swoje nadzieje rozprawienia się z demokracją, nadzieje po­wrotu do władzy.

Doświadczenie całego okresu okupacji niemieckiej wyka­zało, że reakcja polska budowała swoją siłę zbrojną nie dla potrzeb narodu, lecz dla potrzeb własnych. Przy pomocy zorganizowanej przez siebie Armii Krajowej i połączonych z nią Narodowych Sił Zbrojnych pragnęła ona przechwycić po­nownie władzę w momencie odradzania się Polski. Trzeba stwierdzić, że reakcji udało się zorganizować w swoich orga­nizacjach wojskowych pokaźną liczbę żołnierzy. Stało się to możliwe z dwóch przyczyn: Po pierwsze — reakcja rozporzą­dzała pokaźną kadrą oficerów i środków materialnych, po drugie — umiejętnie dyskontowała dla siebie nienawiść na­rodu polskiego do niemieckiego okupanta. Przecież Armia Krajowa nie była oficjalnie organizowana pod hasłem walki z demokracją polską, lecz pod hasłem walki z Niemcami. Reakcja nie obawiała się rzucać różnych szumnych i demo­kratycznych frazesów w szeregach AK, gdyż mając korpus oficerski w swoich rękach, mogła zawsze dowolnie pokierować działalnością AK. I tak też tą działalnością kierowała, że AK stała się w jej rękach narzędziem do walki nie z Niemcami, a z demokracją polską. Dlatego też liczebność AK nie jest żadnym miernikiem wpływów reakcyjnych w narodzie pol­skim. Najlepiej okazało się to po powstaniu warszawskim, gdy całe masy żołnierzy opuściły szeregi AK, przekonawszy się, do czego użyła ich reakcja; jak też najlepiej świadczy o            tym ten fakt, że liczne dołowe szeregi akowców wstąpiły na ziemiach wyzwolonych do Wojska Polskiego i należą do dobrych żołnierzy Polski demokratycznej. Reakcja jednak postanowiła rozegrać do końca posiadany w swoich rękach atut korpusu oficerskiego. Wszak przy pomocy tego korpusu potrafiła ona w dużej części podporządkować sobie nawet takie organizacje wojskowe, które tworzone były przez inne ugrupowania polityczne. Jeśli pokaźna część Batalionów Chłopskich znalazła się w szeregach AK, stało się to w pierw­szym rzędzie dlatego, że AK posiadała oficerów i mogła ich przesłać do BCh, a BCh tych oficerów nie miały i nie mają.

Mając w swych rękach pokaźną część dawnego korpusu oficerskiego armii polskiej, postanowiła reakcja użyć go do pracy destrukcyjnej na wyzwolonych ziemiach polskich. W pełni doceniając znaczenie Wojska Polskiego, powstałego z połączenia Armii Ludowej z I Armią Polską, stworzoną przez Związek Patriotów Polskich na terenach ZSRR, reakcja polska w swej rozpaczliwej walce z demokracją polską postawiła główną stawkę z jednej strony na rozbicie, z drugiej — na opanowanie wojska. Nie powiodła się jej zbrodnicza kam­pania o niestawienie się do wojska, dlatego chwyciła się innych środków. Dążność do rozbicia wojska przejawia się w organi­zowaniu przez reakcję dezercji. Lecz reakcja zdaje sobie sprawę z tego, że organizacja dezercji jest tylko półśrodkiem i do celu nie doprowadzi. Dlatego postawiła ona na ważniejszą stawkę, na opanowanie wojska. W tym celu rozwinęła wrogą robotę w wojsku, skierowaną przeciwko PKWN, przy pomocy części swoich oficerów, którzy z jej inspiracji wstąpili do Wojska Polskiego, by opanować powoli różne ogniwa kierow­nicze. I znowu miała ona ułatwione zadanie, gdyż brak kadr oficerskich i równocześnie konieczność budowania nowych armii polskich osłabiały czujność w doborze kadry oficerskiej. Nie bez znaczenia był i ten fakt, że wiele ludzi nawet w na­szych szeregach ulegało początkowo złudzeniu, że w obliczu okupowania olbrzymiej części terytorium Polski przez Niem­ców i konieczności prowadzenia z nimi walki oficerowie dawnej armii polskiej szczerze staną w szeregach Wojska Polskiego dla walki z Niemcami. Praktyka jednak pokazała, że poważna część tych oficerów wstąpiła do wojska nie dla walki z Niemcami, lecz dla walki z demokracją polską. Dla­tego też należało ich od wojska odizolować. I znowu okazało się, tak jak na przykładzie reformy rolnej, że armii demo­kratycznej nie można zbudować przy pomocy sanacyjnego, reakcyjnego korpusu oficerskiego. Jeśli odrodzone Wojsko Polskie ma spełnić ciążące na nim zadanie, tj. wspólnie z Armią Czerwoną wyzwolić całość ziem polskich spod niemieckiej okupacji i stać się główną oporą i gwarantem demo­kracji polskiej i Polski demokratycznej, to musi być ono oparte o taki korpus oficerski, który w żadnym wypadku nie zawiedzie nadziei polskiej demokracji.

Budować Polskę demokratyczną oznacza w pierwszym rzędzie budować armię demokratyczną. Zagadnienie stoi tak: bez demokratycznej armii, bez demokratycznego korpusu ofi­cerskiego nie ma demokratycznej Polski. A partia nasza i cały obóz polskiej demokracji zaniedbał ten tak ważny, najważniejszy bodaj odcinek. Co to znaczy budować armię demokratyczną?

Partia nasza uczyła się sztuki budowania armii w latach okupacji niemieckiej. Naszej partii przede wszystkim zasługą jest stworzenie Armii Ludowej, armii polskich partyzantów. Myśmy w latach okupacji umieli uchwycić za najważniejsze ogniwo, jakim była i pozostała po dzień dzisiejszy siła zbrojna narodu. I nagle w nowych warunkach, w warunkach nie­podległości, wypuściliśmy to ogniwo z ręki, przestaliśmy orga­nizować Wojsko Polskie. Trzeba bowiem stwierdzić, że kam­pania agitacyjna, wiecowa i prasowa nie jest bynajmniej wystarczająca i nie oznacza jeszcze organizowania wojska. Dlaczego tak się stało? Dlaczego nasza partia, która przez cały czas nielegalnej pracy kierowała swój główny wysiłek pracy na  organizowanie siły zbrojnej do walki z okupantem, dzisiaj faktycznie tej pracy poniechała. Składa się na to szereg przyczyn, chociaż żadna z nich nie jest usprawiedli­wiona.

Jedną z pierwszych przyczyn takiego stanu rzeczy jest niezrozumienie przez wielu członków naszej partii znaczenia wojska jako czynnika stanowiącego o charakterze państwa, czyli niezrozumienie istoty Polski demokratycznej. Są ludzie, nawet w naszych szeregach, którym się zdaje, że wystarczy, aby był rząd demokratyczny, a cała Polska stanie się sama przez się demokratyczna. Rząd w pojęciu (tych ludzi przed­stawia się jako wszechwładny i wszechmocny fetysz, którego mechanizmu wprawdzie dobrze nie pojmują, lecz od którego wszystko uzależniają. Nie rozumieją tego, że demokratyczny rząd jest tylko narzędziem do budowania demokratycznego państwa, demokratycznej Polski. Nie rozumieją tego, że po to, aby Polska była demokratyczną, musi być demokratyczny i rząd, i administracja, i wojsko, i milicja, i sądy, i szkoła, i samorząd, i sto innych instytucji, które wszystkie razem wzięte składają się na pojęcie państwa. Muszą być demokra­tami ludzie, którzy tą całą nawą państwową kierują i w któ­rej pracują. A ludzi tych musi być dużo, bardzo dużo. Rząd może się składać z 20 czy 30 ludzi, a aparatem państwowym kierują setki tysięcy ludzi. Dlatego też, gdy mowa o Polsce demokratycznej, to nie tylko wchodzi w rachubę rząd demo­kratyczny, ale przede wszystkim te setki tysięcy ludzi, którzy muszą kierować budową Polski demokratycznej, których obóz polskiej demokracji musi wydać z siebie i zastąpić nimi stary aparat państwowy. Bez tego nie będzie demokratycznej Polski. Jeśli przy rządzie demokratycznym posadzimy na stanowiska wojewodów, starostów, prezydentów, dyrektorów, generałów i oficerów, naczelników i kierowników, a nawet wójtów i urzędników ludzi ze starego, sanacyjno-faszystowskiego apa­ratu państwowego, to oni nie tylko że będą szkodzić, ale ani się nie oglądniecie, a ludzie ci z hukiem i krzykiem wyrzucą za burtę władzy cały rząd demokratyczny i posadzą na jego miejsce swój własny, ze swoich przedstawicieli złożony rząd.

Tak więc brak należytego i szerokiego zrozumienia istoty demokracji, istoty państwa i istoty rządu był ważną przy­czyną zaniedbania rozpoczętej przez naszą partię w okresie okupacji pracy nad organizowaniem siły zbrojnej narodu pol­skiego jako podstawowego składnika Polski demokratycznej. Lecz nie są to jedyne przyczyny.

Organizacje partyjne zaniedbały pracę nad organizacją demokratycznego Wojska Polskiego również i dlatego, że uważały problem wojska za rozwiązany przez fakt istnienia I Armii Polskiej zorganizowanej w Związku Radzieckim, która znalazła się na ziemi polskiej z chwilą przepędzenia z niej niemieckiego okupanta. Wielu rozumowało w ten sposób, że jeśli można było stworzyć I Armię, jeśli stanęli na drodze demokracji przesiedleni po wrześniu 1939 r. do Zwią­zku Radzieckiego Polacy, to uważano, że tym bardziej uda się stworzyć dobre, demokratyczne wojsko polskie w wa­runkach stokroć dogodniejszych, w warunkach wyzwolenia kraju spod okupacji niemieckiej, i że tym łatwiej wstąpią na tę drogę oficerowie dawnej armii polskiej. I to rozumowanie okazało się fałszywe.

Doświadczenie osiągnięte z I Armią mówi tylko o tym, jak wielkie znaczenie posiada w wojsku aparat polityczno- wychowawczy. Jemu w dużej mierze zawdzięczać należy zdrową politycznie postawę I Armii. Doświadczenie to mówi, że masy pracujące są w głębi demokratyczne i że demokracja ma wszelkie szanse zdobycia nawet tych, którzy pozostawali pod wpływem oszukańczej agitacji reakcyjnej.

Błędy nasze w podejściu do zagadnienia organizacji i roz­budowy Wojska Polskiego polegają również i na tym, że nie zużytkowaliśmy w sposób najbardziej celowy tego dorobku wojskowego, który partia nasza posiadała w postaci Armii Ludowej. Żołnierze Armii Ludowej zostali w swej masie wcieleni do Milicji Obywatelskiej. Jak praktyka wy­kazała, stało się to ze szkodą dla wojska, a także niekiedy i dla milicji. Formalne włączenie Armii Ludowej do Wojska Polskiego należy nam jak najprędzej wprowadzić w życie. Najbardziej doświadczonym i politycznie wyrobionym żoł­nierzem Armii Ludowej należy wzmocnić korpus oficerski Wojska Polskiego. Należy się to i tym żołnierzom, i potrzebne to jest Polsce demokratycznej.

Należy nam obecnie wskazać na środki, które trzeba za­stosować w naszej pracy i walce o demokratyczne Wojsko Polskie, co jest równoznaczne z walką o demokratyczną Polskę.

Jak już stwierdziliśmy powyżej, rdzeniem wojska i jego duszą jest korpus oficerski. Demokracja polska nie miała w przeszłości warunków, aby wychować, wyszkolić i wy­kształcić demokratyczny korpus oficerski. Takie warunki ;za­istniały dopiero dzisiaj. Musi więc ona natychmiast wykorzy­stać wszystkie możliwości, aby w czasie możliwie jak najkrótszym zapełnić lukę, jaka istnieje w Wojsku Polskim w postaci braku oddanych sprawie demokracji oficerów. Jak zawsze i jak na każdym innym odcinku inicjatywę w tym kierunku podjąć musi nasza partia, jako promotor całego obozu demokratycznego w Polsce.

Problemu korpusu oficerskiego nie można rozwiązać z dziś na jutro. Z tego zdajemy sobie sprawę wszyscy. Tym nie­mniej problem ten musimy rozwiązać i przy umiejętnym i słusznym podejściu do niego rozwiążemy go. Nam nie wolno zatracać perspektywy i żyć tylko dniem dzisiejszym. Partia nasza tylko wówczas prowadzić będzie słuszną politykę, jeśli ta polityka będzie dalekowzroczna. Zdajemy sobie sprawę z tego, że ani za miesiąc, ani za dwa nie rozwiążemy w ca­łości tego zagadnienia. Lecz za miesiąc czy za dwa możemy po­sunąć tę sprawę naprzód, daleko naprzód. A za rok może­my mieć ten problem tak daleko zaawansowany w rozwiązaniu, że przestanie on być dla nas, dla Polski demokratycznej, niebezpiecznym. Trzeba tylko zabrać się żywo do pracy, nie trzeba marnować czasu i nie przesypiać godzin historycznych.

Wojsko odrodzonej, demokratycznej Polski tym się różni między innymi od dawnej armii polskiej, że jest oparte na korpusie oficerskim dwojakiego charakteru — liniowego i po- lityczno-wychowawczego. Korpus oficerów politycznych jest ideologiczną duszą Wojska Polskiego. Demokracja nie może bowiem budować wojska w ogóle, lecz buduje wojsko okre­ślone, wojsko demokratyczne. Tylko takie wojsko jest naj­lepsze w boju z wrogiem zewnętrznym, jak też stanowi oporę dla Polski demokratycznej. Znaczenie korpusu oficerów polityczno-wychowawczych jest szczególnie doniosłe w obec­nym okresie montowania i rozbudowy Wojska Polskiego. Bez oficerów polityczno-wychowawczych nie można by wprost pomyśleć o budowaniu wojska oddanego wiernie spra­wie demokracji.

Jeżeli trudnym i wymagającym dłuższego okresu czasu jest rozwiązanie zagadnienia oficerów liniowych, to o wiele ła­twiejszy do rozwiązania jest problem oficerów polityczno- wychowawczych. Dlatego też, podchodząc do rozwiązania problemu korpusu oficerskiego Wojska Polskiego w ogóle, należy rozpocząć pracę od stworzenia w pierwszym rzędzie i przede wszystkim dobrego, demokratycznego korpusu ofice­rów polityczno-wychowawczych. Praktyka wykazała, że ofi­cerowie polityczno-wychowawczy są nie tylko krzewicielami idei demokratycznej w wojsku, lecz równocześnie dobrymi i nieraz przodującymi żołnierzami i dowódcami w boju.

Odpowiedni, najbardziej trafny dobór kandydatów do szkół oficerów polityczno-wychowawczych jest ważnym zadaniem demokracji polskiej, ważnym zadaniem naszej partii w dą­żeniu do realizowania budowy Polski demokratycznej. Kan­dydatów tych musi podebrać ze swych szeregów obóz polskiej demokracji. Kandydatów tych musi podebrać ze swych sze­regów nasza partia. Będzie to praktyczna i konkretna praca, którą najlepiej przysłużymy się sprawie Wojska Polskiego, sprawie wyzwolenia Polski z niemiecko-faszystowskiej nie­woli, sprawie demokracji w ogóle.

Komitet Centralny naszej partii stawia przed wszystkimi organizacjami konkretne i terminowe zadanie: odkomende­rować do dyspozycji Wojska Polskiego z szeregów partyjnych 500 dobrych członków partii, zdolnych do pełnienia służby wojskowej. Nasi członkowie partii muszą się stać budowni­czymi polskiego wojska demokratycznego. Muszą się stać jego oficerami. Nadszedł czas, aby nie patrząc na cenzus naukowy, świadomy chłop i robotnik poszedł do szkół oficer­skich, aby stał się podstawową kadrą, na której opiera się wojsko.

Jest to bojowe zadanie, które wypełnić musi każda partyj­na organizacja. Sprawę należy postawić na każdej komórce partyjnej, przed każdym członkiem partii. Każdy komitet powiatowy partii musi zwerbować co najmniej 10—20 człon­ków partii i przekazać ich wojsku za pośrednictwem Komi­tetu Centralnego partii. Zadanie to musi być wykonane w ciągu najbliższych dwóch tygodni.

Równocześnie z akcją werbunkową w szeregach partyjnych partia musi przeprowadzić szeroką, ochotniczą akcję werbun­kową do wojska wśród demokratycznych, bezpartyjnych ele­mentów na wsi i w mieście, szczególnie wśród klasy robotni­czej. Wojsko Polski, a zwłaszcza jego podoficerska kadra li­niowa, musi się składać z najlepszych bojowników o Polskę demokratyczną. A tych jest najwięcej w szeregach klasy ro­botniczej. Dlatego to KC partii poleca wszystkim, organizacjom partyjnym rozwinąć szeroką akcję wśród robotników o ochot­nicze zgłaszanie się do wojska. Do akcji tej należy wprzęgnąć związki zawodowe robotników fabrycznych i Związek Zawo­dowy Robotników Rolnych. Na bazie przeprowadzenia reformy rolnej nietrudno będzie zorganizować część najbardziej świa­domych robotników rolnych do zaszczytnej służby w Wojsku Polskim. Dobrze przeprowadzona akcja werbunkowa w mie­ście i na wsi może dać Wojsku Polskiemu z terenów wy­zwolonych około 10000 ochotników, którzy wieją w szeregi wojska zdrowy, demokratyczny strumień. Komitet Centralny szczególnie zobowiązuje organizację warszawską i inne orga­nizacje działające w środowiskach robotniczych do wytężenia wszystkich sił w kampanii werbunkowej wśród klasy robot­niczej. Rejestrację ochotników należy przeprowadzać tak przy pomocy organów partyjnych, jak również innych, jak związki zawodowe, komitety obywatelskie, rady narodowe itp.

W sprawie przesyłania ochotników do wojska należy się zwracać do Głównego Zarządu Polityczno-Wychowawczego Wojska Polskiego bądź bezpośrednio, bądź za pośrednictwem partii.

W akcji ochotniczego werbunku do Wojska Polskiego po­winny przodować organizacje młodzieżowe ze Związkiem, Walki Młodych na czele. Demokratyczna młodzież polska winna się znaleźć w całości w szeregach Wojska Polskiego. Zarząd Główny ZWM musi wziąć sobie do serca tę sprawę i przenieść ją za pośrednictwem swoich organizacji do całej demokratycznej młodzieży robotniczej, chłopskiej i inteli­genckiej.

Organizacje partyjne w swej akcji mobilizacyjnej do Wojska Polskiego muszą zwrócić uwagę na nie wykorzystany dotych­czas w pełni rezerwuar starych garnizonów Armii Ludowej. Tylko część AL znajdowała się w oddziałach partyzanckich. Większość natomiast tworzyła garnizony. Wiele z tych garni­zonów zostało obecnie zapomnianych. Wobec wyzwolenia ziem naszych spod okupacji organizacje partyjne przestały się opiekować garnizonami AL, uważając je za niepotrzebne. Tak samo przestały się opiekować nimi dawne dowództwa AL, gdyż wraz z partyzanckimi oddziałami wlały się w sze­regi Milicji Obywatelskiej. Organizacje partyjne powinny dzisiaj odszukać swoją zagubioną i niezużytkowaną kadrę, powiązać się z dawnymi garnizonami AL i z pożytkiem dla Polski zwerbować tych ludzi bądź do służby w wojsku, bądź też użyć ich do pracy na innych odcinkach.

Oto zadania, które stoją przed nami do spełnienia. Czy jest możliwe wypełnić te zadania w całości? Na pewno tak. Wszystko zależy od pracy naszych organizacji, od umiejęt­ności wciągania do tej tak doniosłej kampanii naszych sojusz­ników politycznych z PPS i SL, od umiejętności przeniesienia tej sprawy w szerokie masy robotnicze, chłopskie i inteligenckie.

Na tym jednak nie wyczerpują się zadania naszej partii i całego demokratycznego obozu w odniesieniu do Wojska Polskiego.

Wojskiem Polskim należy się opiekować i dbać o nie nie tylko w ten sposób, że poślemy do jego szeregów najlepszych synów narodu polskiego. Wojsko trzeba i należy otoczyć opieką od zewnątrz. Jeśli żołnierz w jednostce, na froncie czy poza frontem będzie odczuwał dowody troski o niego ze strony społeczeństwa, czy to w postaci listów, czy przesyłek chociażby drobnych, to będzie się czuł bardziej związany z narodem i bardziej zobowiązany wobec niego. Nie mówię już o obowiązkach, jakie ciążą na społeczeństwie wobec ran­nych żołnierzy, którzy krew swą oddali dla narodu, dla wy­zwolenia Polski. Jest świętym narodowym obowiązkiem wszystkich organizacji podjąć inicjatywę zorganizowania sze­rokiej pomocy żołnierzowi polskiemu. Należy pokryć kraj siecią patronackich komitetów, opiekujących się stale okre­ślonymi jednostkami wojskowymi. Nie powinno być fabryki czy innego zakładu pracy, nie powinno być wioski polskiej, które by nie opiekowały się taką czy inną jednostką Wojska Polskiego. Nieraz dobry zbiorowy list chłopów czy robotni­ków skierowany do kompanii potrafi więcej zrobić aniżeli cały dwugodzinny wykład. Nieraz wysłanie setki kopert i arkuszy papieru bądź innych drobiazgów do żołnierzy zwią­że ich bardziej ze społeczeństwem, aniżeli dziesiątki pochwał wygłaszanych pod ich adresem na wiecach lub drukowanych w prasie. A przecież na tego rodzaju formę troski o żołnierza nietrudno się zdobyć, nietrudno zdobyć środki na taką po­moc. Idzie tylko o to, aby byli żywi i inicjatywni ludzie, którzy wezmą sprawę w ręce.

Społeczeństwo winno się opiekować nie tylko żołnierzem, lecz i jego rodziną. Posiada to ogromne znaczenie dla żoł­nierza. Wielkie pole do popisu i zarazem wielki obowiązek mają różni kierownicy terenowi państwowego i samorządo­wego aparatu administracyjno-gospodarczego. Oddzielne za­gadnienie stanowi opieka w formie zagwarantowanej prawem pomocy państwowej, którego to zagadnienia nie poruszam.

Przed niedawnym czasem, partia nasza podjęła walkę z re­akcją na odcinku reformy rolnej. Dotychczasowy rezultat tej walki wykazuje, że wychodzimy z niej zwycięsko, szczególnie tam, gdzie towarzysze zakasali rękawy i wzięli się do pracy z całą energią. Teraz centralnym zagadnieniem dla Polski demokratycznej jest sprawa armii. Czeka nas ciężka prze­prawa z reakcją na tym odcinku. Polska musi mieć silne wojsko, demokratyczne wojsko, zdolne do boju wojsko. Przed wojskiem stoi walka, i to walka na dwa fronty — z hitle­rowskim okupantem i jego obiektywnym pomocnikiem, re­akcją polską. Nie wolno nam zapominać o tym, że rezultaty pierwszej walki zależą w dużym stopniu od rezultatów dru­giej. Reakcja bowiem organizuje dezercję z Wojska Polskiego, plugawi jego imię, chciałaby je dla swoich celów opanować. My i cała demokracja polska musimy zrobić wszystko, aby wojsko postawić na najwyższym poziomie, tak pod względem bojowym, jak i ideowo-demokratycznym. Wojsko Polskie stoi w tej chwili w przededniu nowej ofensywy na pozycje hitlerowskie. Aby umożliwić jak najlepsze rezultaty militarne tej ofensywy, musimy podjąć i przeprowadzić ofensywę w naszych własnych szeregach i w szeregach całego obozu demokratycznego na rzecz Wojska Polskiego, na rzecz Polski demokratycznej. Naszemu wojsku musimy dać naszych żołnierzy i naszych oficerów. Dziś jeszcze wojsko korzysta z cen­nej pomocy oficerów Armii Czerwonej i długo jeszcze z po­mocy tej korzystać musi. Bez tej pomocy nie moglibyśmy w ogóle, nie mógłby nikt w Polsce stworzyć zdolnej do walki frontowej armii polskiej. Bo nawet stara polska kadra ofice­rów liniowych i sztabowych, stojąca dziś w większości na usługach reakcji, daleko odstała w swoich kwalifikacjach od wymogów nowoczesnej wojny. Dlatego też nie ją należy uczyć i szkolić w sztuce wojennej w demokratycznej Polsce. Nie będzie Polska demokratyczna, nie będzie naród łożył środków na to, aby szkolić i kształcić reakcyjnych oficerów. Będziemy siebie kształcić, siebie uczyć. Wiemy, że reakcja dobrowolnie nie zdaje swoich pozycji. Ale i my nauczyliśmy się już prowadzić z nią walkę. Polski demokratycznej nikt nam nie da wspaniałomyślnie. Musimy ją zdobyć walką, pracą, nauką i poświęceniem. Fundamentem demokracji jest siła zbrojna narodu. Dlatego wraz z całym obozem demokratycznym skoncentrujemy wszystkie siły, aby rozbudować zbrojne ramię ludu polskiego i polskiej demokracji — Wojsko Polskie — i uczynić je całkowicie odpornym na wszelkie zakusy reakcyjne.

Obszerne fragmenty były drukowane w „Głosie Ludu”, 12 XI 1944, nr 2.